Avalon » Serie komiksowe » Fantastic Four » Fantastic Four #569

Fantastic Four #569

Fantastic Four #569

"Doom's Master" - part 4

Postacie
Zapowiedź

Podwójny numer kończący "The Masters of Doom!", w którym ujrzymy ostatnie starcie FF przeciw triumfującej Marquis of Death. Tylko Mark Millar mogł to stworzyć! I jeśli pierwsza rodzina Marvela to przeżyje, czeka ich ślub The Thing’a!

Cytat

Clyde Wyncham: "This world was my inspiration, Marquis. I won't let you destroy it."
Marquis of Death: "This world kept you prisoner. I am come to pass sentence."

Streszczenie

Oblegany przez armię Fantastycznych Czwórek Budynek Baxtera. Sue powstrzymuje Bena i Johnny'ego przed zabiciem Mr. Fantastica na tyle długo, by ten wraz z Valerią był w stanie udowodnić, że jest "ich" Reedem. W tej chwili za oknem pojawia się Marquis, który wyjaśnia, że jego armia składa się z alternatywnych wersji członków zespołu, którzy uznali, że to Reed, przez swoją bezczynność, jest łotrem i zgodził się poświęcić ten świat, by uratować własny. Richards stwierdza tylko, że ta "armia" jest dosyć uboga, skoro Marquis odwiedził nieskończoną liczbę światów, po czym tłumaczy Benowi, że aby powstrzymać Marquisa, musiałby zabić niewinnego Clyde'a Wynchama, a ani on, ani Grimm by się do tego nie posunęli. Thing odpiera jednak, że sporo się zmieniło przez te tygodnie, które Reed spędził z Marquisem i udaje się po Pogo Plane, by polecieć do Strefy 87 i rozwiązać problem. Reed próbuje go powstrzymać, ale ma większy problem, gdyż Marquis wysyła swoją armię do ataku. Fantastyczni potrzebują planu, więc podczas gdy rodzeństwo Stormów zwalcza falę za falą, Reed i Valeria zaczynają pracę nad tajemniczym urządzeniem.

Thing dostaje się w końcu do Strefy 87, gdzie zostaje zaatakowany przez ucznia Marquisa. Szybko jednak z nim sobie radzi, a następnie udaje się do pomieszczenia z Clydem i przeprasza go za to, co przyniósł mu los. W Budynku Baxtera tymczasem Johnny i Sue uginają się pod naporem przeciwników, na ich ratunek przybywa więc Mr. Fantastic. Zostaje jednak zaatakowany przez trzech alternatywnych Reedów, oskarżających go o zagrożenie całego Multiversum. Richards każe Valerii uruchomić urządzenie, które pozbawia przytomności wszystkie alternatywne Czwórki. Chwilę potem w pomieszczeniu pojawia się Thing wraz z Clydem, który, jak się okazuje, jest fanem FF. Potężny mutant staje przeciw swemu przyszłemu "ja", wzywając do pomocy wszystkich bohaterów, jakich jest w stanie sobie wyobrazić, koniec końców jednak nie dorównuje siłą Marquisowi. Reed nadal jest pełen nadziei, gdyż teraz Czwórka powinna być w stanie pokonać osłabionego przeciwnika, zwłaszcza, że chwilowo zabsorbowali moc wszystkich swoich alternatywnych odpowiedników. Marquis przypomina, że ich organizmy nie wytrzymają długo takiej ilości energii, a Richards potwierdza i dodaje, że wytrzymają dokładnie 24,3 sekundy, co w zupełności wystarczy na pokonanie łotra. Przez następne sekundy bezlitośnie obijają Marquisa, a walkę kończy Johnny, atakując płomieniem osiągającym temperaturę Plancka [temperatura, przy której znane nam prawa fizyki przestają obowiązywać – przyp. S_O]. Wreszcie unieruchomiony, Marquis wzywa Reeda do zakończenia jego życia, ale ten, mimo sprzeciwów reszty drużyny, nie zamierza go zabijać. Nagle pojawia się jednak uczeń Wynchama, który tłumaczy, że pozwolił się pokonać Benowi w Strefie 87 i, zamiast pomóc swemu mistrzowi, miota nim po pomieszczeniu i zdziera z jego twarzy maskę Dooma.

Zakładając ją z powrotem na siebie, Doctor Doom tłumaczy, że po przeniesieniu w czasie jedynie jego nienawiść utrzymywała go przy życiu. Przez miliony lat uczył się aspektów czarnej magii, dzięki którym w końcu udało mu się odbudować swe ciało tak, by nawet Marquis nie był w stanie go rozpoznać, gdy wrócił do niego po nauki. Nadal jednak jego mistrz był silniejszy, dlatego musiał czekać, aż straci moce w walce z Fantastic Four, dopilnowując przy tym, by alternatywny Watcher nie był w stanie zdradzić jego tożsamości. Na pytanie, czemu po prostu nie zabił młodego Wynchama, by zaoszczędzić sobie tych trudów odpiera, że teraz jest znacznie potężniejszy od Richardsa, a za coś takiego kilka tysiącleci niewyobrażalnego bólu to niska cena. Słysząc to, Marquis chwali swego ucznia, ale ten permanentnie go ucisza. Johnny i Ben chcą zweryfikować jego przechwałki, ale Doom stwierdza, że walka z nimi już go nie interesuje. Ostrzega, że zabije ich jednak bez namysłu, jeśli kiedykolwiek pojawią się w Latverii, po czym znika, teleportując się w nieznane.

Dzień ślubu Bena i Debbie, dwie godziny i dwadzieścia trzy minuty przed początkiem uroczystości. Thing odsłuchuje wiadomości na automatycznej sekretarce, zapełnionej po brzegi pogróżkami ze strony wszelkich możliwych superłotrów. Reed pociesza przyjaciela przypominając, że na ślubie pojawi się większość superbohaterskiego światka.

Dzień ślubu Bena i Debbie, dwie godziny i dwadzieścia trzy minuty po planowym początku uroczystości. Johnny ma za złe swojemu szwagrowi, że spuścił wzrok z Bena, ale Reed stwierdza, że Thing nigdy przed niczym nie ucieka i musiało stać się coś poważnego. W tym samym czasie otoczona przez paparazzich Debbie prosi Sue o uczynienie jej niewidzialną, po czym udaje się na poszukiwania Bena. To samo robi Reed, z pomocą dr Strange'a i innych geniuszy skanując czas, przestrzeń i magiczne wymiary i każe przekazać pannie młodej, że gdziekolwiek i kiedykolwiek jest jej narzeczony, znajdą go.

Ben znajduje się zaś w teraźniejszości, na starej, dobrej Ziemi 616, a dokładnie – w barze O'Leary'ego, gdzie właśnie przydybała go Debbie. Grimm wyjaśnia, że nie może jej w to wciągać, kobieta mówi więc swojemu ukochanemu, że przyjęła do wiadomości, że superbohaterski fach wiąże się z licznymi niebezpieczeństwami i że za każdym razem, gdy wyruszy na kolejną przygodę, istnieje ryzyko, że z niej nie wróci. Mężczyźnie jednak nie o to chodzi – kiedy zobaczył Daredevila, Spider-Mana, Bannera i Namora siedzących koło siebie przypomniał sobie, że ich ukochane nigdy nie wróciły, a on nie jest wystarczająco silny, by żyć po jej utracie. Inni bohaterowie znajdują ich chwilę później, w samą porę, by Debbie mogła ogłosić, że pozostają z Benem przyjaciółmi.

Gdy goście się rozchodzą, Debbie prosi wspomnianych superherosów, by przekonali Bena, że się myli. Namor, Bruce i Matt kluczą wokół tematu, a w końcu Peter mówi kobiecie, że nie potrafiłby okłamać Thinga i powiedzieć, że nie myśli każdego dnia o swojej zmarłej dziewczynie i nie pragnie tego, by nigdy go nie spotkała. Debbie stwierdza, że to musi być coś w męskich genach, bo żadna kobieta by się z nimi nie zgodziła, co potwierdza Sue. Tymczasem w barze Ben pyta Reeda, czy na pewno dobrze postąpił, na co ten, po chwili ciszy, proponuje tylko, że postawi następną kolejkę.

Autor: S_O

Galeria numeru

Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569 Fantastic Four #569

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.