Avalon » Publicystyka » Artykuł

MCU. 16 - Ant-Man



Gdyby przed premierą Ant-Mana ktoś powiedziałby mi, że będzie to jeden z moich ulubionych filmów z Marvel Cinematic Universe - nie uwierzyłbym. Wielokrotnie przekładany, nękany problemami produkcyjnymi blockbuster opowiadający o superbohaterze, którego główną mocą jest zmniejszanie się (i bicie żony, ale to na szczęście pominięto w ekranizacji) wydawał mi się - delikatnie pisząc - mało zachęcający. Moich wątpliwości nie rozwiał strasznie generyczny przedpremierowy trailer, ani - całkiem pomysłowa - kampania promocyjna. Dopiero gdy zasiadłem w kinowym fotelu i obejrzałem Ant-Mana moje uczucia do tego filmu zaczęły gwałtownie rosnąć. Do tej pory obejrzałem go już pięć razy i najprawdopodobniej będę do niego wracał jeszcze wielokrotnie.

To chyba najcieplejszy, najbardziej ludzki z dotychczasowych filmów Marvela. Główny bohater budzi naszą sympatię nie dlatego, że współczujemy mu traum (jak Starkowi), podziwiamy jego determinację i pion moralny (jak u Steve’a Rogersa), ani nawet z powodu charyzmy (znowu Stark). Siłą Scotta Langa jest fakt, że ten bohater ma bardzo przyziemne problemy, z jakimi boryka się wielu zwyczajnych ludzi. Spora część filmu poświęcona jest takim rzeczom jak borykanie się z brakiem pracy, naprawianie relacji z byłą żoną, próba odzyskania szansy na regularne widywanie się z córką… To właśnie te bardzo niesuperbohaterskie elementy kreacji głównego bohatera sprawiają, że wymyka się on schematom przez lata wypracowanym przez dotychczasowe superhero movies. Nawet jego motywacja - chęć dorównania wyidealizowanemu wyobrażeniu, jakie ma o nim jego córka - jest znacznie mniej abstrakcyjna niż patriotyzm Captaina America czy monarchistyczno-freudowskie rozterki Thora. 

W dodatku przy tym wszystkim Scott pozostaje znakomitym materiałem na bohatera - ma mocny pion moralny, wysoko rozwinięte poczucie sprawiedliwości - pamiętajmy, że trafił do więzienia za samozwańczą walkę z bankowym molochem - i jest charyzmatyczny. Trudno nie lubić tej postaci. Wątek Scotta jest jednak tylko jednym z filarów fabuły równie ważnym jest relacja Hanka Pyma z córką. to również wyszło doskonale - między innymi z powodu aktorskich umiejętności Douglasa i Lilly, aczkolwiek nie tylko. Bardzo podobało mi się to, jak pryncypializm Hanka zaczynał słabnąć w toku rozwoju fabuły, a my odkrywamy motywacje jego zachowania, co daje rezultat w postaci naprawdę fajnej transformacji moralnej. Z drugiej strony Hope, dowiadując się prawdy o śmierci swojej matki, zmuszona jest przewartościować swoją opinię o ojcu. 

Chciałbym wziąć w obronę Darrena Crossa, antagonistę Ant-Mana. Wielokrotnie spotykałem się z opinią, że to jeden z najgorzej wykreowanych złoczyńców w MCU, na równi z legendarnie wręcz skopanym Malekithem. I faktycznie - Cross jest jednym z najsłabszych elementów filmu, ale naprawdę nie uważam, by była to kompletnie beznadziejna postać. Jeśli spojrzeć na niego przez pryzmat jego relacji z Hankiem, zaczyna nam się wyłaniać zaskakująco ciekawy bohater, napędzany zranioną ambicją i chorobliwą dumą. Tak naprawdę największą „wadą konstrukcyjną” jest chyba trochę zbyt sztampowe, przesadzone przedstawienie Darrena, przez co trochę zbyt łatwo wpada on w archetyp generycznego, opętanego rządzą władzy maniaka. Jednym z bardziej wyrazistych przykładów była scena eksperymentów z pomniejszaniem jagnięcia, gdzie Darren zdradził, iż nie widzi różnicy pomiędzy małą owieczką, a laboratoryjnym szczurem. Miało nam to zapewne pokazać, że Yellowjacket jest niemającym szacunku do życia socjopatą… gdyby nie fakt, że ja sam (a i pewnie spora część widzów) nie bardzo rozumiem, czemu niby życie owcy jest bardziej wartościowe od życia myszy? Tego typu niespecjalnie subtelnych (i niespecjalnie mądrych) scen jest w tym filmie jeszcze kilka i to one w dużej mierze psują mającą naprawdę niezły potencjał złoczyńcy.

Specyficzne moce Ant-Mana dały twórcom filmu okazję do nieco oryginalniejszych niż zazwyczaj scen walk - przeniesienie ich do skali mikro nie tylko nie zabiło rozmachu, ale wręcz okazało się niezłym stymulantem kreatywności. Niesamowicie podobała mi się walka w zamkniętej, spadającej walizce - zminiaturyzowani oponenci manewrowali wokół rozmaitych drobiazgów obijających się po wnętrzu. Albo wcześniejsze starcie z Falconem, które pokazało jak użyteczne są moce Ant-Mana w starciu z bardziej konwencjonalnymi przeciwnikami. Albo ucieczka Scotta po makiecie niszczonej kulami wystrzelonymi z pistoletów ścigających go cyngli. Albo finałowe starcie na kolejce elektrycznej. Na każdą scenę akcji był jakiś fajny pomysł, dzięki czemu wszystkie je ogląda się z olbrzymią przyjemnością. Urzekł mnie również komediowy charakter całości. W przeciwieństwie do Guardians of the Galaxy gagi w Ant-Manie są naprawdę zabawne, rozgrywane ze smakiem i zgodnie z duchem postaci - od okazjonalnego slapsticku ze Scottem w roli głównej, poprzez sarkastyczne docinki Hanka Pyma, aż po niekiedy surrealistyczne gonitwy myślowe komediowego tria przyjaciół głównego bohatera - wszystko działa tak jak powinno i budzi najszczerszy śmiech. Czuć w tym ducha Edgara Wrighta, który mimo, że porzucił produkcję Ant-Mana na długo przed ukończeniem filmu zdążył wywrzeć na nim silne piętno. 

Oczywiście nie jest to film bez wad - można się czepiać strasznie wymuszonej konfrontacji Yellowjacketa i Ant-Mana, szczególnie, że aż do finałowego starcia te postaci nie miały ze sobą żadnych bezpośrednich interakcji. Możemy zżynać się na równie wymuszony romans Hope i Scotta, który pojawia się pod sam koniec filmu, a nie jest kompletnie niczym umotywowany. Ale czy naprawdę jest sens? Ant-Man zapewnia widzom naprawdę dobrą rozrywkę na świetnym poziomie, mądrze rozgrywa swoje atuty, dzięki czemu pozytywnie wyróżnia się na tle innych filmów superbohaterskich. Zupełnie nieoczekiwanie Ant-Man okazał się jednym z najfajniejszych marvelowskich produkcji ostatnich lat. 

Misiael

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu autora
Fragment grafiki autorstwa Edward Moran, całość tutaj.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.